Codziennie mieszkańcy Warszawy i okolic robią tu zakupy kupując zawsze świeże, pachnące i piękne produkty spożywcze i tekstylne. Bazar mieści się u zbiegu ulic Grójeckiej i Banacha na warszawskiej Ochocie. Historia Bazaru
Nie zapominajmy o tym, że Bazar Banacha to miejsce historyczne, ważne dla całej Warszawy. Pragniemy przypomnieć wszystkim dzieje Zieleniaka i jego okolic. Na przełomie XIX i XX w
ieku Warszawa przeżywała gwałtowny rozwój. Zwiększyła się powierzchnia miasta do 39 km kwadratowych, a gdy dodamy do tego związane z miastem, ale jeszcze samodzielne Bródno, Czyste i Mokotów powierzchnia Warszawy będzie liczyć 50 km kwadratowych. Polaków, Żydów, Niemców i Rosjan. Rośnie warszawski przemysł, przede wszystkim metalowy i elektrotechniczny zatrudniający 25 tys. robotników, głównie Polaków. Handel, ten hurtowy i detaliczny koncentrował się w rękach kupców żydowskich, w mniejszym stopniu polskich i niemieckich. Rosjanie w Warszawie to głównie urzędnicy, wojskowi i bardzo rozwinięty aparat policyjny. Małe, lokalne place handlowe na których sprzedawano głównie żywność, paszę dla koni, artykuły przemysłowe przestały z początkiem wieku XX spełniać swoją rolę w miarę rosnącej z roku na rok liczby mieszkańców przybywających do Warszawy z okolic Mazowsza, Podlasia oraz guberni piotrkowskiej i radomskiej. Pierwszym z większych bazarów, który przetrwał do dzisiaj, jest założony w 1901 roku bazar Różyckiego. Nazwa tego już niemalże legendarnego bazaru, który w okresie okupacji i PRL zaopatrywał Warszawę z przyległościami w towar ogólnie niedostępny, pochodzi od nazwiska znakomitego warszawskiego farmaceuty Józefa Różyckiego, który od rzeczonego roku 1901 stał się właścicielem placu przy ul. Targowej, Ząbkowskiej, Brzeskiej i Kępnej. Bazarem powstałym w roku 1917, był „Zieleniak” przy ul. Grójeckiej 95 (na terenach obecnej Hali Banacha). Był to na owe czasy bazar bardzo nowoczesny, gdyż posiadał utwardzoną nawierzchnię i kanalizację. W okresie międzywojennym na „Zieleniaku” sprzedawano przede wszystkim żywność, tj: warzywa, nabiał, drób, mięso, owoce. Dostawcami pierwszorzędnych jakościowo towarów, (jako, że mieszkańcy Warszawy byli wtedy wyjątkowo wybredni), byli chłopi z okolic Raszyna, Błonia, Grodziska a nawet Grójca. Pamiętajmy przy tym, że „Zieleniak” to w okresie międzywojennym przedmieście, bo tuż za nim kończyła się Ochota a tym samym miasto. W czasie obrony Warszawy w 1939 roku „Zieleniak” i przyległe doń ulice stały się linią frontu aż do kapitulacji stolicy 28. IX. 1939 roku. Ale najgorsze dni dla Warszawy, Ochoty i „Zieleniaka” miały dopiero nadejść.
1. VIII. 1944 roku wybuchło w Warszawie Powstanie. Obie zachodnie dzielnice, Ochota i Wola już od pierwszych godzin walk były szczególnie zaciekle atakowane przez oddziały niemieckie grupy gen. H. Reinefartha przebijające się w kierunku Ogrodu Saskiego. Na Ochocie operowała brygada RONA dowodzona przez sowieckiego renegata M. Kamińskiego, złożona z Rosjan i Ukraińców. Starsi mieszkańcy Ochoty do dzisiaj na wspomnienie Powstania i tego co wyprawiali „ żołnierze” Kamińskiego tracą głos i nerwy. Oddziały IV Obwodu AK- Ochota w nocy z 1 na 2. VIII. przeszły w rejon Lasów Chojnowskich, część z nich pozostała broniąc redut „Kaliskiej” i „Wawelskiej” aż do 10. VIII. 1944 roku. Niemcy już od pierwszych dni Powstania rozpoczęli masowo wypędzać ludność cywilną ze swoich domów umieszczając ją przejściowo na terenie „Zieleniaka”. 5. obóz ( punkt zborny) przy Grójeckiej 95 liczył kilkanaście tysięcy osób. Następnego dnia ruszył do obozu przejściowego w Pruszkowie pierwszy transport mieszkańców Warszawy. Przez „Zieleniak” w ciągu kilkunastu dni Powstania przeszło około 60 tysięcy ludzi. Teren bazaru częściowo okolony był ceglanym murem, w dawnym budynku administracji znalazła siedzibę niemiecko- rosyjska „załoga” „Zielenika”. Okazalsze budki zostały zamienione na wartownie. Panowały straszliwe warunki sanitarne, permanentnie brakowało wody, nie było toalet, co przy panujących sierpniowych upałach było szczególnie uciążliwe. Zgromadzonym tysiącom ludzi nie dawano żadnej żywności. Żołnierze RONY podczas doprowadzania ludności do „Zieleniaka” dopuszczali się rabunków i gwałtów. Nocą zaciągano kobiety do pobliskiej szkoły licealnej przy Grójeckiej 93, tam były gwałcone i mordowane. Krzyki kobiet i wrzaski pijanego żołdactwa powiększały grozę sytuacji. Do dziś nie wiemy ile osób zostało zamordowanych na „Zieleniaku”. Głównodowodzący wojskami niemieckimi w Warszawie w czasie Powstania Warszawskiego gen. Erich von dem Bach inspekcjonując obóz na Grójeckiej nie dostrzegł nic niepokojącego. 10. spalono pod murem bazaru zwłoki 80 cywilów zamordowanych przez ronowców. W dwa dni później zastrzelono na terenie „Zieleniaka” 3 harcerzy z batalionu „Gustaw”, jeden z nich miał 12 lat. Wszystkich zabito strzałem w tył głowy. 13. prawie cały obóz ewakuowano do Pruszkowa. Kilkudziesięciu mężczyzn z „Zieleniaka” trafiło do komanda spalającego zwłoki pomordowanych na początku sierpnia 1944 roku mieszkańców Woli. Obóz działał do 19. Oddziały RONA zostały wycofane z Ochoty między 22. VIII a 25. i trafiły do Kampinosu. Nad „Zieleniakiem” i całą zachodnią dzielnicą Warszawy zapadła grobowa cisza przerywana tylko przemarszami kolejnych jednostek niemieckich zdążających w stronę centrum miasta, tam gdzie do 2. X. wciąż trwały walki. Wola i Ochota stały się zapleczem dla „warszawskiego frontu”, palone i grabione w każdy możliwy sposób. Po wojnie, w latach siedemdziesiątych planowano bazar przenieść na ulicę Mszczonowską. Kolejne lata przyniosły pomysł na likwidację historycznego już bazaru. Przyszłe losy „Zieleniaka – Hali Banacha” są w rękach samorządowców i przyznać trzeba z cała pewnością, że decyzja do łatwych nie należy. dr Zbigniew Osiński
historyk